Kategoria

Seriale

Ozark 2

Marty Byrde z drugiego sezonu Ozark, pod wieloma względami przypomina Waltera White’a z końcowych odcinków Breaking Bad. Mimo że, przez cały czas nadrzędny cel, którym jest wykaraskanie swojej rodziny z tarapatów nie zmienia się, każdy kolejny krok i każda podjęta decyzja prowadzi Marty’ego w zupełnie innym kierunku. Facet ma plan, wie jak pogrywać z innymi, by jego było na wierzchu i potrafi odnaleźć się w niełatwej sztuce szukania kompromisów, a mimo wszystko niebezpieczeństwo nagromadzone wokół jego bliskich wciąż się mnoży.

Kochana mamusia – recenzja trzech pierwszych odcinków „The Act”

Powiedzieć o Dee Dee Blanchard, że jest dobrą matką to nie powiedzieć właściwie nic. Ta kobieta to anioł. Samotnie wychowuje córkę, jest dla niej matką, ojcem, przyjaciółką i lekarzem pierwszego kontaktu w jednym. Poświęca jej każdą sekundę swojego życia, ponieważ Gypsy nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Ilość chorób i dolegliwości z jakimi musi się mierzyć córka Dee Dee przekracza wszelkie wyobrażenia. Mała jeździ na wózku ze względu na dystrofię mięśniową, ma napady padaczki, jest uczulona na cukier, przyjmuje pokarm przez sondę, a nocą w oddychaniu pomaga jej specjalna aparatura. Dodatkowo cierpi na pogłębiające się wady wzroku i słuchu. Jeden moment nieuwagi opiekuńczej matki, a Gypsy mogłaby pożegnać się z życiem.

Patrick Melrose

Alkoholowo-narkotyczne podróże zaczynają się zazwyczaj od delikatnej rozgrzewki (piwo, kielon, kreska), która pobudzić ma wrażliwy ośrodek nagrody i rozochocić uczestników bankietu do dalszych uciech. Później na stół wjeżdża danie główne, a deserem staje się zabawa, która polega na skutecznym utrzymywaniu swojego stanu zanurzenia w wybranej wcześniej używce. Kto przetrzeźwieje, przegrywa. Patrick Melrose do zwyczajnych ludzi z pewnością nie należy i nie można się dziwić, że takie narko-tripy planuje na własną rękę. Inaczej niż wszyscy. Najpierw trzęsienie ziemi, a później się zobaczy. Bez zbędnych wstępów, bez przydługich zapowiedzi. Drink, strzykawka i wymalowana na twarzy chwila rozkoszy, pojawiająca się szybko i znikająca jeszcze szybciej.

Kartel Guadalajara

Lata 80-te. Meksyk. Pomiędzy kolumbijskimi fabrykami kokainy a amerykańskim rynkiem zbytu rodzi się imperium, które w niedalekiej przyszłości zajmie wyjątkowe miejsce na mapie narkotykowych szlaków. Rafael Caro Quintero, Ernesto Fonseca Carrillo i Miguel Ángel Félix Gallardo czyli „ojciec chrzestny” całego interesu, zakładają kartel Guadalajara.

Dom z papieru

Tokio, Berlin, Moskwa, Rio, Nairobi, Oslo, Helsinki oraz Denver. Osiem osób, które przy udziale tajemniczego Profesora przejęły madrycką mennicę i wprawiły w osłupienie całą Hiszpanię. Motyw przewodni? Rabunek. Skok na obrzydliwie wielką kasę. Na pierwszy rzut oka banalny i nieco oklepany pomysł, który dzięki hiszpańskim producentom zmienił się w serial naszpikowany emocjami, gdzie zwroty akcji występują nie w roli przystawki, ale jako danie główne. Dom z papieru to produkcja, która ściska za gardło, momentami tak mocno, że trudno napełnić płuca tlenem. Ma też niestety słabsze fragmenty, zwłaszcza w drugim sezonie, kiedy wdała się w niebezpieczny i szkodliwy dla niej romans z latynoskimi telenowelami.