Seven seconds

Uwielbiam oglądać seriale, które wychodzą poza swoje ekranowe ramy i uparcie zaczynają pukać do mojej codzienności. Włażą do buta, kłują pod powieką lewego oka i swędzą gdzieś pomiędzy łopatką, a kręgosłupem. Nie pozwalają o sobie zapomnieć i wciąż atakują serią kłopotliwych pytań. Seven Seconds to połączenie kryminału i dramatu sądowego, który idealnie sprawdza się w roli natrętnego serialowego uwieracza. Już po pierwszym odcinku wiedziałem, że ta produkcja, o której nikt nie wspominał przed premierą, będzie historią wybijającą się na tle innych.

Seven Seconds to opowieść, w której znajdziecie wszystko to, co od lat boli mieszkańców Stanów Zjednoczonych i z czym nieustannie toczą walkę, która w gruncie rzeczy i tak skazana jest na porażkę. 10-odcinkowy serial dotyka tematu rasizmu, przemocy w policji, korupcji, nieudolnego wymiaru sprawiedliwości, kłopotów rodzinnych i braku tolerancji. Seven Seconds pokazuje widzom jak wielu problemom, wzajemnie się przenikającym, musi stawiać czoła społeczeństwo, które poprzez swą różnorodność, nie jest w stanie wypracować stałego kompromisu.

Wyjściem do całej historii jest wypadek w Parku Liberty State, w którym młody policjant o polskobrzmiącym nazwisku wjeżdża w poruszającego się na rowerze, czarnoskórego nastolatka Brentona Butlera. Chłopak ląduje w zaśnieżonym rowie, a spanikowany Jabloński szukając pomocy najpierw dzwoni do swojego przełożonego, a następnie ucieka z miejsca zdarzenia. Brenton, co prawda nie zginął na miejscu, ale przez tchórzostwo Jablońskiego i fakt, że ten nie udzielił mu jakiejkolwiek pomocy, zmarł kilka dni po przewiezieniu do szpitala. Jedna zła decyzja Petera Jablońskiego już niebawem rozdmucha prawdziwy huragan, który pochłonie nie tylko sprawców i winnych tej tragedii, ale także ludzi, którzy nie mieli z tym wypadkiem nic wspólnego.

Trudna i skomplikowana sprawa potrącenia, a w konsekwencji morderstwa Brentona trafia w ręce prokurator KJ Harper, która razem z detektywem Joe „Fishem” Rinaldim za wszelką cenę chce odnaleźć sprawcę wypadku. Skutecznie przeszkadza jej w tym jednak alkohol, któremu z różnych powodów nie potrafi odmówić i słaba psychika, która zawodzi ją w najmniej odpowiednich momentach. Rinaldi, człowiek o równie bolesnej przeszłości, stara się poskładać do kupy rozsypującą się coraz bardziej prokurator, by ta wreszcie stanęła na nogi i dorwała ludzi, którzy skrzywdzili Brentona i całą jego rodzinę. Tę dwójkę bohaterów łączy specyficzna relacja, która zaczyna się od niechęci wymieszanej z wrogością i stale ewoluuje.

Osobny element opowieści o uprzedzeniach i zwyrodnieniach społecznych stanowią koledzy z pracy Petera Jablońskiego. Skorumpowani gliniarze, którzy w ciemnych uliczkach ugadują się z gangsterami trzęsącymi miastem i wchodzą w układy, mające chronić ich brudne interesy. To właśnie szef Jablońskiego, Mike DiAngelo zdecydował o tym, by młody policjant uciekł z miejsca wypadku. Jego zdaniem po takim zdarzeniu Jabloński zostałby ukrzyżowany, jako symbol wszystkich białych policjantów, mordujących czarnoskórych mieszkańców Ameryki.

Seven Seconds już na samym początku daje nam wiedzę potrzebną do wytypowania sprawcy przestępstwa. Nie skupia się tym samym na intrydze, angażującej widza, lecz na procesie dochodzenia do prawdy i walce o sprawiedliwość. Wyrywa fragment rzeczywistości wzięty z amerykańskich ulic i rzuca nim prosto w oczy odbiorców. Z całym brudem i ciężarem, który codziennie dźwiga społeczeństwo. Nie jest to z pewnością serial prosty i wybitnie porywający. Niektórzy mogą stwierdzić, że momentami przynudza, ale mimo wszystko historia, którą opowiada i problemy, które się za nią skrywają sprawia, że ogląda się go z zaciśniętym żołądkiem i napiętymi mięśniami. Zdanie o znakomitej grze aktorskiej jest zbędne, bo już po kilku scenach będziecie wiedzieć, że nie jest to Belfer 2.

Źródło: Netflix