Ozark 2

Marty Byrde z drugiego sezonu Ozark, pod wieloma względami przypomina Waltera White’a z końcowych odcinków Breaking Bad. Mimo że, przez cały czas nadrzędny cel, którym jest wykaraskanie swojej rodziny z tarapatów nie zmienia się, każdy kolejny krok i każda podjęta decyzja prowadzi Marty’ego w zupełnie innym kierunku. Facet ma plan, wie jak pogrywać z innymi, by jego było na wierzchu i potrafi odnaleźć się w niełatwej sztuce szukania kompromisów, a mimo wszystko niebezpieczeństwo nagromadzone wokół jego bliskich wciąż się mnoży.

Byrde ma jeden podstawowy problem. Nie dopuszcza do siebie faktu, że gra w pojedynkę na wielu frontach bardzo rzadko prowadzi do finalnego zwycięstwa. Żeby wyrwać się z rąk kartelu, mafii i lokalnych opryszków będzie musiał zrozumieć i zaakceptować to, że Ozark pochłonęło nie tylko jego. Toksyczne jezioro wciągnęło również Wendy, Charlotte i Jonah.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Byrde’owie z każdą upływającą minutą serialu tracą kontrolę. Wewnętrzne kłótnie, bunt Charlotte, FBI czyhające na najmniejsze potknięcie, brak zaufania i wszechogarniająca zgnilizna, która trawi wszystkich w promilu kilkudziesięciu kilometrów. W Ozark nikt i nic nie gra na ich korzyść. Przestali panować nad sytuacją i zaczęli popełniać błędy. Błędy, które przy tak wysokiej stawce, jaką jest budowa kasyna (główny wątek drugiego sezonu) mogą przynieść bolesne konsekwencje.

Żeby jak najszybciej wyprać obiecaną kartelowi kwotę pieniędzy, Marty musi kombinować i otwierać kolejne biznesy, gwarantujące konkretne zyski. Ma już bar, klub ze striptizem i zakład pogrzebowy. To jednak za mało, żeby niezauważalnie wrzucić tam brudne 50 mln dolarów i udawać, że smętne do tej pory interesy stały się nagle kopalnią złota. Rozwiązaniem wszystkich problemów może okazać się budowa kasyna, które będzie należało do kartelu, a dzięki finansowym zdolnościom Byrde’a zmieni się w pralnię z prawdziwego zdarzenia. Żeby nie było jednak za prosto, trzeba najpierw uporać się z politykami, mafią, która trzyma łapę na hazardowym biznesie i kapryśną rodziną Snellów, która w swoich działaniach jest nieobliczalna.

Jakby tego było mało, Jonah pod fałszywym nazwiskiem otwiera jednoosobową pralnię drobniaków, a zbuntowana Charlotte w ramach walki z rodzinnymi kłamstwami chce się usamowolnić i uciec jak najdalej od jeziora. Dodatkowym zagrożeniem jest również ojciec Ruth, który jeszcze w więzieniu nabrał ogromnego apetytu na pieniądze Byrde’a. Teraz za wszelką cenę próbuje wpłynąć na swoją córkę i zmusić ją do tego, by ta zdradziła Marty’ego. Liczba osób na metr kwadratowy, z którymi albo trzeba się dogadać, albo ich wyeliminować już dawno przebiła gęstość zaludnienia Bangladeszu. Czy jeden Marty jest w stanie sobie z tym poradzić? Wątpię.

Na szczęście, u jego boku wciąż znajduje się Wendy. Kobieta ze skomplikowaną przeszłością, która wreszcie gotowa jest do ogromnych poświęceń, które pozwolą wyprowadzić rodzinę na prostą. To ona stanowi kluczowy element planu, który w najtrudniejszym dla Byrde’ów momencie nie zawodzi. Jest wsparciem, którego wspomnianemu już wcześniej Walterowi zabrakło ze strony Skyler. Wendy daje nadzieję, że mimo kryzysu, który dopadł Marty’ego uda się spłacić kartel, co może oznaczać, że pierwszy raz od wielu miesięcy w domu Byrde’ów zagości odrobina spokoju.

Źródło: Netflix